Zdjęcia z Malwiną były planowane od listopada, dlatego cieszę się, że wreszcie je zrealizowałyśmy. Obie wykazałyśmy się nie lada poświęceniem, bo pracowałyśmy przy mrozie dochodzącym do -10 stopni, Malwina była lekko przeziębiona a ja jechałam na sesję od razu po nocce na 9 rano. Opłacało się i mam nadzieję, że to nie ostatnia nasza sesja :) Miejsce - OSIECZNA
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz