Druga część odbyła się u mnie w domu, w najbardziej prowizorycznym miejscu, koło szafy. To ona robiła za tło, ale jak widać da się zrobić coś z niczego. Makijaż inspirowany pewnym autoportretem, zmodyfikowany dla ukazania tego, co chciałyśmy. Wszystko pięknie współgra moim zdaniem.
Zdjęć oczywiście jest więcej, ale nigdy nie publikuję wszystkich :)
Zapowiada się fotograficzny weekend, pozdrawiam!



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz